Bijcie, ale nie zabijajcie!

„Rózeczką Duch Święty dziateczki bić radzi, rózeczka bynajmniej zdrowiu nie zawadzi”, „Nie kocha ten dziecięcia, kto rózgi oszczędza, rózga bowiem przywary złe z dzieci wypędza”, „Błogosławione są matki, co za złe karzą swe dziatki” – to tylko niektóre z wielu staropolskich przysłów. Tak, tradycja bicia dzieci w naszym kraju jest długa i bogata. Podobnie zresztą jak tradycja bicia żon (poświadczona w przysłowiach typu „Jak mąż żony nie bije, to jej wątroba gnije”). Niestety osoby, które odwołują się do tej „tradycji”, usprawiedliwiając stosowanie kar cielesnych, nie wiedzą, że w dawnych czasach dzieci nie były po prostu bite, lecz były KATOWANE. Nie tylko rózgami czy pasami, ale kijami i właściwie czym popadnie. Gdzie popadnie. Nierzadko umierały w wyniku stosowania kar cielesnych. Jak długo to trwało?

Aż do XVI wieku! Dopiero w drugiej połowie XVI wieku pierwsi polscy pedagodzy zwrócili uwagę na niebezpieczeństwo zabicia dziecka podczas wychowawczego bicia.

Erazm Gliczner w pierwszym polskim poradniku dla rodziców pt. Książki o wychowaniu dzieci barzo dobre, pożyteczne i potrzebne… zalecał rodzicom: „niech dzieci karzą, nie iżeby je zabili, ale z nich co dobrego mogło uróść”. Czyli: bijcie, ale nie zabijajcie!

I to jest odpowiedź dla wszystkich, którzy mówią, że dzieci od zawsze były bite i jakoś to przeżyły. Otóż… nie wszystkie.

Źródło: Dorota Żołądź-Strzelczyk, Dziecko w dawnej Polsce, Poznań 2006

Reklamy

5 responses to “Bijcie, ale nie zabijajcie!

  • Tomek

    O rany, nie da się czytać tego lamentu. Mam 27 lat, parę razy w życiu dostałem w tyłek (zawsze od matki, od ojca nigdy) i uważam, że mi to wyszło tylko na zdrowie. Widzę, że walczysz w dobrej wierze, ale niestety w złej sprawie. Owszem, bezcelowe katowanie dzieci jest naganne i powinno być karane, natomiast wychowawcze stosowanie siły jest jak najbardziej wskazane. Stanowcze nie dla BEZPŁCIOWEGO wychowywania naszych dzieci! To tyle z mojej strony. Nie musisz odpisywać: wszedłem tutaj przypadkowo i z tego co przeczytałem, więcej już tu nie wejdę. Pozdrowienia.

  • robert

    Oczywiście Biblia nie kłamie. Rózga jest cudownym lekarstwem na zło! Tysiące lat była stosowana na gołe, wypięte pupy z zadziwiającą skutecznością. Bez słów, bo po co? Najpierw przewinienie, przeklinanie rodziców, nieświadome błaganie o karę krnąbrnością. W końcu epokowy moment: spuszczenie spodni i majtek i wypięcie pupy na rozkaz ojcowski. „Dawno prosiłeś o to, popamiętasz ruski miesiąc”. Później już tylko życiodajny świst, szczery płacz i wycie. Czasem rózgę brzozową, moczoną w wodzie zastępowano dyscypliną sporządzoną z pięciu rzemieni z byczej skóry. W takich wypadkach, ból był jeszcze większy. Słyszało się tylko świst rzemieni i klaśnięć każdy raz gdy zderzały się one z pupą nieszczęsną, ale mimo to łaknącą kary. Czasem słowa matki, „no widzisz, synku, dlaczego byłeś niegrzeczny”. Dyscyplina strzelała raz za razem, bezlitośnie, najpierw pupę brata, potem własną. Obraz wypiętej pupy posiekanej setkami czerwonych linii pozostawał na zawsze w pamięci. Potem kolej na mnie. Znowu świst i daremne wycie o litość. Później, pamiętne pręgi, twarz zalana łzami i i przysięganie poprawy na kolanach. Czasem, na końcu, nieuniknione pytanie ojca, „chcesz więcej”? Nie. Tylko cisza i spuszczone oczy, i ciągłe pociągnięcia nosem. Nikt nie chciał więcej … Chłopiec stawał się lepszy, inny, dużo posłuszniejszy. Efekt rózgi był magiczny. Goła wypięta pupa i rózga weszły na zawsze do jego świadomości. Zaczynał rozumieć moc i znaczenie rodziców. Skończyła się butność i krnąbrność. Rodzice też zmieniali podejście po pierwszej chłoście. Zaczynali czuć się niezbędni, surowsi i konsekwentni. Często pytali: „znowu swędzi pupa?”.”Dawno pupa nie bolała, co”? W oczach ich widniało to ciągłe nieme pytanie. To wielokroć wystarczało. Jak nie, to chłopiec znów spuszczał spodnie i rózga szła w robotę a chłopiec dorastał i stawał się coraz lepszy!…

  • Damian J.

    glupoty takie wypisujesz ze az strach. Moj dobry znajomy i serdeczny kolega ma syna, ktory rzeczywiscie jest poslusznym dzieckiem ale bity byl tak ze az czasem skora od kabla od prodiża pękala, chlopak ma 5 lat. Kumpel teraz juz go tak bic nie musi bo chlopak jak go widzi to czasami potrafic ze strachu sie zsikac w majtki, ale wtedy zamyka go w szafie. Tamten placze ale jak napisalem wczesniej, bardzo grzeczny jest

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s