Przysłowiowy klaps?

Dzieci znakomicie potrafią odróżnić przysłowiowy klaps otrzymany od rodzica, który je kocha i koryguje z miłością, od bicia czy pastwienia się zdenerwowanego rodzica, który bez miłości chce spacyfikować swoje dziecko.

Napisał właściciel wydawnictwa Vocatio w swoim oświadczeniu dotyczącym wycofania ze sprzedaży dwóch poradników zawierających instrukcje bicia dzieci. Pomijając fakt, że autorzy wszystkich tych poradników (poza Betty Chase) zdecydowanie odradzają bicie ręką (klapsy), a zalecają bicie przedmiotami („klapsy rózgą”, „klapsy drewnianą łyżką”, „klapsy pasem”, „klapsy witką”, „klapsy cienkim kijkiem”), a także fakt, że dla dziecka nie ma różnicy, czym i w imię czego jest bite (z czego „znakomicie” zdaje sobie sprawę każdy, kto ma odwagę skonfrontować się z własnymi myślami i emocjami odczuwanymi w dzieciństwie podczas otrzymywania kary cielesnej), warto zauważyć, że nie ma czegoś takiego jak „przysłowiowy klaps”. Żadne polskie przysłowie nie mówi o klapsach. Dlaczego?

Choćby dlatego, że nasi przodkowie, twórcy przysłów, nie znali słowa „klaps” (ten zapożyczony z języka niemieckiego wyraz pojawił się w polszczyźnie dopiero w 2 połowie XIX wieku). Nie znali również czynności określanej dziś mianem klapsa – dawniej żaden rodzic nie dawał dzieciom klapsów, zwłaszcza pojedynczych, lecz tłukł dziatwę czym popadnie i gdzie popadnie. Czasem „niechcący” przy tym zabijając. Zjawisko to było tak częste, że pierwsi polscy pedagodzy w XVI wieku pouczali rodziców, by zachowali nieco umiaru podczas wymierzania kary cielesnej – tyle umiaru, by dziecka nie zabić: „niech dzieci karzą, nie iżeby je zabili, ale z nich co dobrego mogło uróść” [Książki o wychowaniu dzieci barzo dobre, pożyteczne i potrzebne…, Erazm Gliczner].

Nie znajdziemy więc żadnego przysłowia o klapsie, ale o rózdze czy nawet „tłuczeniu” dzieci – jak najbardziej:

– „Rózeczką Duch Święty dziateczki bić radzi, rózeczka bynajmniej zdrowiu nie zawadzi”

– „Kogo rodzice nie karzą rózgą, tego kat mieczem karze”

– „Nie kocha ten dziecięcia, kto rózgi oszczędza, rózga bowiem przywary złe z dzieci wypędza”

– „Nie uroście dziecię, które się nie tłucze”

Ciekawym źródłem informacji o stosunku naszych przodków do kar cielesnych niemających nic wspólnego z klapsami, których dzisiaj broni 73% Polaków, są również ludowe pieśni, np. taka:

Teraz młode dziatki liczą* tysiącami.
I liczy, liczy, chodzi po ulicy,
Ojciec, matka słyszy, rózgą nie oćwiczy.
Żebyś ty matko rózgą dziatki siekła,
Wybawiłabyś swoją duszę z piekła.
Ale ty matko rózgi na dziatki żałujesz,
W piekle na siebie smolę gotujesz.
* klną

[Legendy i pieśni ludu polskiego nowo odkryte, Wacław Alexander Maciejowski, Warszawa 1860]

Z tej pieśni możemy przy okazji dowiedzieć się, że nie tylko współczesne dzieci są „rozwydrzone”, nie mają autorytetów, przeklinają, nie słuchają dorosłych itp. – dziś narzekamy na młodzież tak samo jak nasi rodzice narzekali na nas, nasi dziadkowe na naszych rodziców, pradziadkowie na dziadków itd., itd. Konflikt międzypokoleniowy trwa w najlepsze od początku ludzkości, a rózga, kij, pas, klaps nie mają z tym nic wspólnego.

Ale wracając do przysłów, warto zauważyć, że tylko rodzice bijący swoje dzieci oraz ludzie akceptujący stosowanie kar cielesnych odwołują się udokumentowanej w przysłowiach tradycji bicia dzieci (często przywołując błędne przykłady, np. „przysłowiowy klaps” zamiast „rózgi” czy „tłuczonego dziecięcia”).

Zauważmy, że przemoc wobec kobiet nie jest już usprawiedliwiana wielowiekową tradycją tłuczenia żon i żaden damski bokser nie żartuje publicznie ze swoich „dokonań”, cytując przysłowie „Jak mąż żony nie bije, to jej wątroba gnije”. Żaden pracodawca wyzyskujący pracowników nie odwołuje się do wielowiekowiej tradycji wyzysku robotników i przemocy wobec chłopów i nie żartuje, że on przynajmniej swoich podwładnych nie bije „przysłowiowym kijem” po łbach. Żaden nauczyciel bijący uczniów nie odwołuje się do wielowiekowej historii kar cielesnych w szkołach i nie przywołuje na swoje usprawiedliwienie tradycji chłostania uczniów.

Tylko rodzice odwołują się do „tradycji” bicia dzieci, nie wiedząc, że nie ma ona NIC wspólnego z klapsem.

Zdjęcie z flickr.com

Advertisements

5 responses to “Przysłowiowy klaps?

  • surrealistka

    instrukcja bicia dzieci????????? bosheeeeeeeee, ręce opadają…

  • Matka Kwiatka

    Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam ten tekst.
    Świetny! Dzieci i bicie ich rzeczywiście powszechnie się usprawiedliwia. Dziwi mnie to wielkie poparcie naszych rodaków dla klapsów (często mówią – nie, ja nie biję, ale bez klapsa się boję, że to już bezstresowe wychowanie będzie).
    Rzeczywiście. Ręce opadają.

  • realista

    Świat jest niestety tak ułożony, że albo bijesz, albo jesteś bity. Jak się dzieciak nie nauczy respektu, to ci przyp… jak będzie większy od ciebie (a będzie prawie na pewno i to niedługo).

    • Weirdo

      Właśnie jak się nauczy, że jeśli chce się coś wymusić na słabszym, to trzeba mu przyp…, to zastosuje tę prostą zasadę na tobie. Respekt nie ma nic wspólnego z przemocą, z biciem. Bicie nie budzi respektu, tylko strach – który można z czasem odreagować na słabszym, czyli najpierw koledze, a potem starzejącym się, coraz słabszym rodzicu. Respekt zyskuje się przez pokazywanie, jakim się jest godnym szacunku człowiekiem, przez wierność dobrym zasadom, a nie bicie.

  • HelowaMama Helowa

    Dzieci bywają uważane za własność rodziców. Wielokrotnie słyszałam/czytałam słowa: to moje dziecko, będę robić z nim co chcę. No i robią.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s