Korzenie rózgi

Kilkukrotnie, pisząc o książkach zawierających instrukcje bicia dzieci, również na łamach tego bloga, zadałam retoryczne pytanie: „Dlaczego osoby traktujące dosłownie biblijne słowa o rózdze nie traktują tak samo fragmentu o kamienowaniu krnąbrnych synów?”.

Ja sama odbierałam dosłownie – jako wyrok śmierci – poniższe słowa z Księgi powtórzonego prawa:

Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, i powiedzą starszym miasta: „Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu”. Wtedy mężowie tego miasta będą kamieniowali go, aż umrze.

Nawet przypis, jakim opatrzono ten fragment w Biblii Tysiąclecia:

W starożytności dawano rodzicom uprawnienia nieograniczone w stosunku do dzieci. Prawo Mojżeszowe ogranicza tu samowolę rodziców.

oznaczał dla mnie tylko tyle, że wraz z wprowadzeniem tego prawa rodzice nie mogli już osobiście zabijać swoich dzieci, ale wciąż mogło to mieć miejsce – w majestacie prawa.

Myliłam się*.

W rzeczywistości ta zasada znacznie ograniczyła (wszech)władzę rodziców (ojców), uniemożliwiając im dowolne dysponowanie życiem własnych dzieci i w praktyce doprowadzając do tego, że krnąbrni synowie… NIE byli zabijani wcale.

Oddanie prawa do wymierzania tak surowej kary i wykonywania wyroków śmierci w ręce starszyzny (sądu) miało na celu… ochronę dzieci i – paradoksalnie – ratowanie ich życia. Procedury związane z egzekwowaniem tego prawa były tak skomplikowane, że w praktyce NIGDY nie zapadł wyrok śmierci na nieposłusznego syna.

Aby krnąbrny syn mógł zostać skazany na śmierć za swoje nieposłuszeństwo względem rodziców, musiały być spełnione m.in. następujące warunki:
– syn musiał wiedzieć, że za jego czyny grozi mu kara śmierci, i musiał istnieć dowód potwierdzający tę jego świadomość;
– musiało być co najmniej dwóch świadków, którzy widzieli, jak syn wielokrotnie przeciwstawia się rodzicom, oraz jeden świadek, który osobiście ostrzegał go przed konsekwencjami;
– syn musiał być wcześniej ukarany karą chłosty (przez sąd, a nie rodziców);
– oboje rodzice musieli wyrazić zgodę na doprowadzenie syna do sądu i uczynić to osobiście.

W praktyce nie zostały one spełnione nawet jeden raz. Po co więc ustaniowiono to prawo? Dlaczego obiecano rodzicom ukaranie śmiercią nieposłusznego syna? Talmudysta Paweł Jędrzejewski wyjaśnia:

To przykazanie ratowało dzieci w barbarzyńskich czasach, gdy ogłoszono Torę, a nie skazywało na śmierć! […]
A dlaczego obiecuje się im [rodzicom – AG], że sąd rozpatrzy i może skazać syna na śmierć? Bo inaczej nikt by syna do sądu nie przyprowadził i przykazanie nie byłoby przestrzegane. Tora jest bardzo realistyczna w ocenie ludzi. Starszyźnie nie wolno było skazać na ukamienowanie bez przestrzegania procedur, które robiły, co mogły, aby skazanie było prawie niemożliwe. […]
Talmud (Sanhedryn) stwierdza, że w historii ludu Izraela nigdy nie skazano żadnego „nieposłusznego syna” na karę śmierci. Nigdy! Ani jednego!

Czy podobnie „przewrotne” są starotestamentowe zalecenia nieżałowania rózgi? Stosunek judaizmu do kar cielesnych opisano na stronie Stowarzyszenia 614. Przykazania – w artykule Bić czy rozmawiać? czytamy, że stwierdzenie z Księgi Przysłów „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, a kto kocha go – w porę go karci” (13, 24) nie było

rozumiane w praktyce dosłownie, podobnie jak nie rozumiano dosłownie stwierdzenia „oko za oko”. Interpretowano je po prostu jako nakaz stanowczości i konsekwencji w postępowaniu z dziećmi, ale wyprowadzano z niego również przekonanie, że czasami kara cielesna jest nieodzowna.

Prawo żydowskie nie nakazuje więc kar cielesnych, ale ich nie zabrania. Jednocześnie wszystkie klasyczne źródła rabiniczne (Rambam; Szulchan Aruch) stwierdzają, że kara taka nie może być makat ojew, czyli wymierzona w odruchu gniewu, lecz może być stosowana wyłącznie przez osobę bliską dziecku, kochającą je (najlepiej przez jedno z rodziców). Nie wolno uderzyć dziecka w twarz ani w obecności innych osób, ponieważ kara cielesna nie może być połączona z inną formą upokorzenia. Tradycja zaleca ostrożność i wstrzemięźliwość w wymierzaniu kary: „Jeżeli musisz uderzyć, uderz sznurowadłem”, czytamy w Bawa Batra 21a**.

Biorąc uwagę kontekst historyczny i kulturowy, czyli wspomnianą powyższej wszechwładzę rodziców, można stwierdzić, że również te zalecenia – choć nie zakazują (ani nie nakazują!) stosowania kar cielesnych – stanowiły ochronę dzieci przed powszechną wówczas przemocą.


* Jeszcze raz bardzo dziękuję Pawłowi Jędrzejewskiemu za wyprowadzenie mnie z błędu, a wszystkim moim rozmówcom z grupy Stowarzyszenia 614. Przykazania na Facebooku za wyjątkowo wzbogacające dyskusje – nie tylko o rózdze i kamienowaniu :)
** Bawa Batra to jeden z traktatów spisanego w początkach III w. zbioru ustnego Prawa – Miszna. Słowa „Jeżeli musisz uderzyć, uderz sznurowadłem” mogą być interpretowane jako zalecenie nie tylko ostrożności, ale też wstrzemięźliwości prowadzącej do… rezygnacji z kary cielesnej. Bo jaki jest sens bicia sznurowadłem? Chyba mniej więcej taki jak bicia kwiatkiem albo piórkiem, czyli – żaden :)

Advertisements

One response to “Korzenie rózgi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s